Pigułka na deszcz i przerost ambicji
A gdyby tak można było łyknąć pigułkę na niezapłacony kredyt i marzenie o barczystym brunecie? Kojarzycie takie sklepy z cukierkami i żelkami na wagę? Bierze się foliową torebkę i pakuje łopatką różne różności. Dla dzieci to może ekscytujące (mamooooo….galaretka w kształcie dinozaura!!!), ale dla dorosłych nie bardzo. A byłoby fajnie im też ten kolorowy cukier sprzedać.
No i w takiej sytuacji branding może zdziałać cuda. Niedawno natknęłam się w Barcelonie na sieć sklepów „Happy Pills”, w których sprzedaje się nie mniej ni więcej niż takie właśnie kolorowe słodycze na wagę. Ale sprzedaje się je zupełnie inaczej. Po pierwsze wnętrze sklepu jest przeźroczyste, zbudowane wyłącznie ze szkła, jasno oświetlone, sterylne. Po drugie te gumowe paskudztwa zostały nazwane „happy pills” i można sobie znaleźć pigułkę na tęsknotę za psem, na wtorkowy spleen, na przerost ambicji, na nową dziewczynę byłego faceta, na piątkowy wieczór bez planu. Pigułki są pakowane w buteleczki do złudzenia przypominające opakowanie leków, opatrzone różowym krzyżykiem. Sprzedawane bez recepty. W sklepie nie widziałam żadnego dziecka, ale za to tłum dorosłych. Tak więc zawsze warto szukać nowych możliwości biznesowych. I dlatego też warto robić badania. Koniecznie z 4P research mix. Bo my zawsze szukamy nowych możliwości. Musimy. Co ranek bierzemy pigułkę na kreatywność, innowację i ładny kształt ucha. I to działa!








New product development


Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...